Czas kwarantanny czasem modlitwy…

Nasz kościół parafialny od rana jest otwarty, aby przyjść na osobistą modlitwę.

Od 17.30 służymy sakramentem pokuty. O 18.00 Msza św.

O godz. 20.30 dźwięk sygnaturki będzie sygnałem, by zgodnie z zaleceniami Księży Biskupów, sięgnąć po różaniec i wypraszać potrzebne łaski dla chorych, Bożą opiekę dla nas i potrzebne siły do pracy dla wszystkich służb medycznych, sanitarnych, odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo.

Msze święte w mediach w dni powszednie: 7.00 – TVP 1, 13.30 – TV Trwam, 20.00 – TVP 3 Lublin.

Zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowanymi ogłoszeniami duszpasterskimi: http://parafiabelzec.pl/ogloszenia-duszpasterskie/

Zachęcamy do rozważenia słów niedzielnej homilii (z 15 marca):

Być może i nam, w tych trudnych dniach, wyrywa się z ust wyrzut podobny do tego, który Izraelici adresowali do Boga w dzisiejszym pierwszym czytaniu: „Czy Pan jest rzeczywiście wśród nas czy też nie?” (Wj 17,7).

Nagle znaleźliśmy się w położeniu bez precedensu. Doświadczyliśmy jakiegoś niepokoju, niepewności o jutro, a przez to staliśmy się jeszcze bardziej spragnieni pokoju i nadziei. Jak zawsze, na nasze potrzeby serca hojnie odpowiada nam Słowo Boże, choćby św. Paweł, mówiąc nam dziś:  „zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa” oraz „nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego”. Tylko w Bogu możemy odnaleźć niegasnące źródło nadziei.

Ten czas epidemii dotyka nas w Wielkim Poście – okresie roku liturgicznego, w którym Kościół co roku nas zachęca, by wyjść na pustynię, zmierzyć się z sobą, swoimi słabościami, odkryć potrzebę Boga, spotkać Jezusa…

I pewnie, co roku, zwykle trudno o dobre, prawdziwe, Boże przeżycie tego czasu, bo: nadmiar pracy, obowiązków, nieobecność na rekolekcjach usprawiedliwiana brakiem czasu, spowiedź świąteczna odbębniona w ostatniej chwili.. Teraz wielu z nas otrzymało ten czas, dostrzegając, że nasza codzienna praca może (albo nawet musi) poczekać, a tym mam szansę pomyśleć o sprawach fundamentalnych…

Przy tej okazji z pewnością ujawniają się nasze głody i sprawy, które w głębi serca uznajemy za najważniejsze.  Co więc stanęło na czele listy Twoich potrzeb i pragnień ostatnich dni, jakże pełnych niepokoju? Czy aby nie tylko dodatkowa paczka makaronu i (niezbędny skądinąd) papier toaletowy?

Samarytanka z dzisiejszej Ewangelii dzięki Jezusowi odkryła przy źródle, czego tak najbardziej potrzebuje. Czy nie warto pójść i nam do źródła? I w końcu uczciwie, zacząć myśleć, czy aby to, co się dzieje, nie jest jakimś znakiem czasu? Po co żyję? Dla czego, dla kogo i z kim? Czy na pewno z Tym, od którego moje życie zależy i ku Któremu zmierza?

Pismo święte jest pełne przykładów mówiących o tym, że Pan Bóg nawet z jakiegoś bałaganu, chaosu, potrafi wyprowadzić owoce. Jakie mogą owoce tego czasu „kwarantanny”? Np. głód obecności w sercu Eucharystycznego Jezusa na skutek tego, iż wielu z nas (jak wierzę, ze względu na nasze wspólne dobro) zdecydowało się pozostać w domach. Może teraz Jezus chce zachęcić nas do odnowy modlitwy rodzinnej? A nawet do postawienia tak popularnych niegdyś w domach ołtarzyków, gdzie modlono się wspólnie…  Choćby w tych dniach o 20.30 Księża Biskupi zachęcają nas do jedności na modlitwie w intencji ustania epidemii, o zdrowie dla chorych, o opiekę Bożą dla nas, o pokój serca pośród wiadomości ze świata, które z godziny na godzinę napawają nas coraz większym lękiem. A ile w naszych sercach gromadzi się rozmaitych, osobistych intencji…  

Wsłuchujmy się w nasze głody, siostry i bracia… One nam wiele powiedzą o nas samych… Pytajmy siebie o głód obecności Jezusa… On teraz chce Ciebie znaleźć, jak Samarytankę – przy studni,  a więc, tam gdzie żyjesz, pośród Twoich domowych spraw i zajęć…

Niech nie brakuje nam odwagi, żeby przyprowadzać do Jezusa kolejnych Samarytan, a więc naszych domowników, nie na siłę, ale zapraszając z uśmiechem do wspólnego różańca w obliczu tego, co niepewne…

Niech nasze domy stają się Kościołami domowymi, tętniącymi nie tylko codziennymi sprawami i szumem telewizorów, ale także pokojem w sercu zachowanemu dzięki ufnej modlitwie, i dzięki skierowanej ku Bogu nadziei, która przecież, jeśli tylko jest naprawdę w Nim zakorzeniona, „zawieść nie może”.